Sony v Cox, czyli nie da się "odciąć" internetu za udostępnianie bootlegów
- Martyna Majewska
- Apr 5
- 4 min read

Miniony miesiąc przyniósł kolejne ciekawe orzeczenie Sądu Najwyższego USA. W sprawie COX COMMUNICATIONS, INC., ET AL. v. SONY MUSIC ENTERTAINMENT ET AL. Sąd Najwyższy orzekł, iż Cox, jako firma telekomunikacyjna,
nie ponosi odpowiedzialności za naruszenia praw autorskich poprzez świadczenie usługi dla ogółu społeczeństwa, mając świadomość, że niektórzy będą jej używać do naruszania praw autorskich.
Dla wyjasnienia: Cox jest firmą telekomunikacyjną i trzecim co do wielkości dostawcą telewizji kablowej, obsługującym prawie 7 milionów gospodarstw domowych i przedsiębiorstw w USA, oferując im szybki internet, telewizję cyfrową oraz usługi z zakresu bezpieczeństwa domowego.
Orzeczenie to jest kolejnym rozstrzygnięciem zwalniającym z odpowiedzialności podmioty świadczące usługi dla ogółu w sytuacjach gdy świadczone przez te podmioty usługi/ towary są wykorzystywane w sposób niezgodny z prawem.
W zeszłym roku sąd jednogłośnie orzekł, że amerykańskich producentów broni nie można pociągnąć do odpowiedzialności za przemoc karteli na południowo-zachodniej granicy, mimo że ich broń jest często wykorzystywana do popełniania tych przestępstw.
W 2023 roku sąd jednogłośnie orzekł, że serwis Twitter, obecnie znany jako X, nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za pomocnictwo w atakach terrorystycznych tylko dlatego, że na swojej platformie udostępniał tweety opublikowane przez grupę errorystyczną ISIS.
Obie wspomniane powyżej sprawy odegrały kluczową rolę w sporze dotyczącym praw autorskich między Cox a Sony.
Przedmiotem sporu w Cox v Sony było zbadanie czy podmioty świadczące usługi internetowe ponoszą odpowiedzialność za naruszenie praw autorskich, w przypadkach, odmowy odcięcia dostępu do sieci użytkownikom, o których wiedzą, że pobierają i dystrybuują nielegalną muzykę.
Sony, Universal Music Corp. i inne firmy reprezentujące 80% branży muzycznej złożyły pozew w 2018 roku. Ława przysięgłych w Wirginii uznała, że Cox ponosi odpowiedzialność zarówno za naruszenie zastępcze – co oznacza, że odniosła z tego korzyści finansowe – jak i za naruszenie współudziałowe. Sąd Apelacyjny IV Okręgu Stanów Zjednoczonych z siedzibą w Richmond uchylił część tego orzeczenia w sprawie odpowiedzialności zastępczej i nakazał sądowi okręgowemu ponowne rozpatrzenie wyroku w wysokości 1 mld dolarów.
Sąd apelacyjny podtrzymał jednak wyrok w sprawie współudziału w naruszeniu praw autorskich, zwracając uwagę, że w latach 2013–2014 branża muzyczna zasypywała firmę Cox zawiadomieniami o naruszeniach, a firma ta wypowiedziała umowy zaledwie 32 klientom z powodu naruszenia praw autorskich. W tym samym czasie wypowiedziała umowy setkom tysięcy abonentów z powodu niepłacenia rachunków. Sąd apelacyjny zarządził ponowne rozpatrzenie sprawy w celu ponownej oceny wysokości odszkodowania.
Na początkowym etapie spory sąd zasądził od Cox Communications na rzecz Sony Music Entertainment i innych wytwórni płytowych odszkodowanie w wysokości 1 mld dolarów za naruszenie praw autorskich do ponad 10 000 utworów. Chociaż federalny sąd apelacyjny uchylił ten wyrok, uznał jednak, że Cox może zostać pociągnięty do odpowiedzialności pośredniej za przyczynienie się do naruszenia na ogromną skalę.
Cox ostrzegał przed katastrofalnymi konsekwencjami dla użytkowników internetu, jeśli Sony postawi na swoim. Po pierwsze, twierdził, że klienci instytucjonalni, tacy jak uniwersytety i szpitale, mogliby zostać całkowicie odcięci od internetu, gdyby tylko kilku użytkowników na ich kampusach pobierało piracką muzykę. Podczas prezentacji stanowisk stron, które miały miejsce na początku grudnia 2025, stanowisko to wydawało się przemawiać zarówno do konserwatywnych, jak i liberalnych sędziów składu.
„Dowody przedstawione podczas procesu, rozpatrywane w świetle najbardziej korzystnym dla Sony, wykazały coś więcej niż tylko brak zapobiegania naruszeniom” – napisał sąd apelacyjny. „Ława przysięgłych dostrzegła dowody na to, że firma Cox wiedziała o konkretnych przypadkach powtarzających się naruszeń praw autorskich mających miejsce w jej sieci, że firma Cox zidentyfikowała tych użytkowników oraz że firma Cox zdecydowała się nadal zapewniać tym użytkownikom miesięczny dostęp do Internetu, mimo że była przekonana, iż naruszenia w sieci będą trwały, ponieważ chciała uniknąć utraty przychodów”.
Sprawa przyciągnęła uwagę niektórych z najbardziej rozpoznawalnych firm internetowych w kraju, w tym Google i X, które stanęły po stronie dostawców usług internetowych. X argumentował w briefie, że orzeczenie sądu apelacyjnego przeciwko Coxowi może „spowodować spustoszenie” w branży technologicznej, a konkretnie w dziedzinie sztucznej inteligencji.
X argumentował, że jeśli twórcy treści będą mogli pozywać platformy AI, gdy ludzie wykorzystują ich technologię do naruszania praw autorskich, firmy technologiczne „nie będą miały innego wyboru, jak tylko ograniczyć swoje działania”, aby uniknąć potencjalnej odpowiedzialności.
Sąd Najwyższy zauważył co następuje:
Ustawa o prawach autorskich nie nakłada w sposób wyraźny na nikogo odpowiedzialności za naruszenie popełnione przez inną osobę.
Tak więc dostawca dopuszcza się naruszenia tylko w przypadku aktywnego zachęcania do naruszania praw poprzez konkretne działania, tak jak w sprawie Grokster, gdzie producenci oprogramowania do udostępniania plików promowali i sprzedawali swoje oprogramowanie jako narzędzie służące do naruszania praw autorskich.
Firma Cox ani nie nakłaniała swoich użytkowników do naruszania praw autorskich, ani nie świadczyła usług dostosowanych do celów naruszania tych praw. Jeśli chodzi o nakłanianie, firma Cox w żaden sposób nie „nakłaniała” ani nie „zachęcała” swoich abonentów do naruszania praw autorskich tak, jak to miało miejsce w sprawie Grokster.
Ponadto dostawcy usług internetowych, tacy jak Cox, mają ograniczoną wiedzę na temat tego, w jaki sposób korzysta się z ich usług internetowych i kto z nich korzysta. Wiedzą wprawdzie, który adres IP odpowiada kontu danego abonenta, ale nie są w stanie odróżnić poszczególnych użytkowników.
Sąd Najwyższy USA wielokrotnie wyjaśniał, że sama świadomość, iż usługa zostanie wykorzystana do naruszenia prawa, nie wystarcza do ustalenia wymaganego zamiaru naruszenia. Sąd wyjaśnił, że „zwykłe, obojętne przypuszczenie lub świadomość ze strony sprzedawcy”, iż nabywca wykorzysta produkt niezgodnie z prawem, „nie wystarcza”, aby pociągnąć sprzedawcę do odpowiedzialności za zachowanie nabywcy.
W związku z tym firma Cox nie ponosi odpowiedzialności za współudział w naruszeniu praw autorskich Sony. Cox świadczyła usługi internetowe swoim abonentom, ale nie miała zamiaru, udostępniania ich w celu naruszania praw autorskich. Pociągnięcie firmy Cox do odpowiedzialności wyłącznie za to, że nie odłączyła od sieci kont, z których dochodziło do naruszeń, oznaczałoby rozszerzenie zakresu odpowiedzialności wtórnej za naruszenie praw autorskich poza ramy dotychczasowego orzecznictwa.



Comments