top of page
  • Writer's pictureMartyna Majewska

Praktyka poza Polską: rozmowa z Martą Milan praktykującą w USA

Kolejnym wywiadem w serii „Praktyka poza Polską” będącą serią rozmów z prawniczkami i prawnikami, którzy obok praktyki w Polsce prowadzą swoje kancelarie poza granicami kraju jest rozmowa z panią Martą Milan, która jest prawnikiem z prawem do wykonywania zawodu w Teksasie, USA.


Moi rozmówcy opowiedzą o możliwościach, jakie daje praktyka zagraniczna, wyzwaniach i satysfakcji jaką daje praktyka poza Polską.


Pani Marto, jest pani członkinią State Bar of Texas; co skłoniło Panią do rozpoczęcia praktyki w USA?

Przeprowadziłam się do Stanów Zjednoczonych w październiku 2017 roku z powodów osobistych – mój mąż pochodzi z Teksasu. W Polsce prowadziłam indywidualną kancelarię adwokacką. Pomimo przeprowadzki nie wyobrażałam sobie zmiany zawodu, stąd wynikła moja decyzja o próbie przeniesienia moich polskich uprawnień na amerykański grunt (dosłownie, ponieważ w Teksasie moja praktyka skupia się głównie na prawie nieruchomości). Zresztą, taką mieliśmy też umowę z mężem – że przeprowadzę się do Stanów tylko wówczas, gdy będziemy wiedzieli, że mam szansę na kontynuowanie praktyki.


Jak wygląda droga polskiego prawnika do uzyskania prawa do wykonywania zawodu w USA?

Z pewnością nie jest to łatwa droga. Każdy stan posiada własny, odrębny „bar” i odrębny system akredytacji. O ile osoby kończące studia prawnicze w Stanach mogą podejść do egzaminu adwokackiego w kilka tygodni po ostatnim egzaminie na studiach, o tyle prawnicy z innych krajów muszą spełnić szereg rozmaitych, często skomplikowanych wymagań. Nie wszystkie stany zezwalają zagranicznym prawnikom na podejście do egzaminu. Z tego też powodu Nowy Jork, Kalifornia i Teksas cieszą się największą popularnością wśród obcokrajowców.


Czy w USA istnieje podmiot centralny regulujący kwestie akredytacji? Jeżeli tak to jak wygląda proces akredytacji?

Nie ma podmiotu centralnego dla całego kraju – komisje egzaminacyjne, podobnie jak „bar” (czyli lokalna wersja adwokatury i rady adwokackiej) organizowane są na poziomie stanowym. Każdy stan ma osobny „bar”, do którego należą wszyscy prawnicy posiadający uprawnienia do wykonywania zawodu, przy czym wszyscy – adwokaci, sędziowie, prokuratorzy – należą do jednej i tej samej organizacji. Proces akredytacji zależny jest również od stanu. Nowy Jork wymaga ukończenia studiów prawniczych w kraju pochodzenia i studiów uzupełniających LL.M. W Kalifornii do przystąpienia do egzaminu wystarczające jest posiadanie dyplomu ukończenia studiów prawniczych (czyli każdy absolwent prawa w Polsce mógłby tam spróbować swoich sił). Teksas natomiast wymaga posiadania prawa do wykonywania zawodu w kraju pochodzenia oraz ukończenia studiów uzupełniających na akredytowanej uczelni w Stanach Zjednoczonych.


Praktyka w języku obcym może stanowić nie lada wyzwanie. Czy istnieje obowiązek zdawania egzaminu państwowego weryfikującego znajomość języka angielskiego przed podjęciem praktyki?

Nie, nie ma takiego wymogu. Zapewne state bar wychodzi z założenia, że do samego zdania egzaminu konieczne jest posługiwanie się językiem na bardzo wysokim poziomie. Egzamin językowy TOEFL wymagany jest natomiast przed rozpoczęciem studiów uzupełniających, o czym poniżej.


Prawo polskie różni się od amerykańskiego – czy musiała Pani podejmować studia uzupełniające przed przystąpieniem do egzaminu?

Tak, ale tak, jak wspomniałam, ten wymóg zależy od konkretnego stanu. Teksas wymaga od prawników zagranicznych ukończenia rocznych studiów uzupełniających LL.M. Komisja kwalifikująca do egzaminu adwokackiego sprawdza również, czy przedmioty na studiach spełniają wymagania określone przez American Bar Association i czy sam uniwersytet posiada wymagane akredytacje. W 2019 ukończyłam studia uzupełniające na Southern Methodist University w Dallas i ten okres wspominam bardzo miło. Amerykańskie studia prawnicze całkowicie różnią się od studiów w Polsce, stąd było to niezwykłe doświadczenie. Miałam też okazję poznać prawników z najróżniejszych stron świata, co samo w sobie było nie tylko interesujące, ale i niesamowicie inspirujące.


Czy system edukacji prawników amerykańskich przewiduje istnienie aplikacji w takim kształcie, jak w Polsce?

Zupełnie nie – kiedy opowiadam o polskiej aplikacji kolegom i koleżankom w Stanach, wszyscy są bardzo zaskoczeni. W Stanach Zjednoczonych ścieżka do wykonywania zawodu jest odrobinę krótsza; konieczne jest bowiem ukończenie studiów licencjackich (undergraduate), a następnie trzyletnich studiów prawniczych. Egzaminy adwokackie organizowane są dwa razy do roku, w lipcu oraz w lutym. Ostatnie egzaminy kończą się w maju, a trzy miesiące pomiędzy zakończeniem studiów a lipcowym egzaminem przeznacza się na tzw. bar prep, czyli prywatne kursy przygotowujące do egzaminu. Kurs trwa około 10 tygodni i składa się z dwóch części: teoretycznej, w postaci wykładów z zagadnień egzaminacyjnych (prawo konstytucyjne, delikty, prawo umów, prawo dowodowe, prawo karne i prawo nieruchomości), oraz części praktycznej, która polega na rozwiązywaniu zadań testowych.


Niedawno nasze młodsze koleżanki i młodsi koledzy zdawali egzamin zawodowy. Jak zorganizowany jest taki egzamin w USA?

Odrobinę inaczej – w USA egzamin adwokacki jest też długi i wyczerpujący, ale jest zdecydowanie mniej praktyczny niż w Polsce. Egzamin trwa dwa dni i składa się z trzech części. Pierwszego dnia zdaje się Multistate Performance Test, który odrobinę przypomina polski egzamin: zdający otrzymuje akta, na których podstawie musi sporządzić – w zależności od zadania - opinię prawną, propozycję ugody, mowę końcową, list do klienta albo umowę. Kolejna część egzaminu, zdawana tego samego dnia, składa się z sześciu esejów. Możliwości tematów są w zasadzie nieograniczone – może być to esej zarówno z prawa rodzinnego, jak i z deliktów czy prawa upadłościowego albo wekslowego. Drugiego dnia zdaje się Multistate Bar Exam, który składa się z 200 niezwykle podchwytliwych pytań testowych, na których rozwiązanie zdający mają w sumie sześć godzin. Sam egzamin jest administrowany w sposób niezwykle restrykcyjny – do sali nie wolno wnieść niczego poza długopisem, laptopem i dokumentem tożsamości. Nawet chusteczki higieniczne są niedozwolone 😊


Praktykując w USA ma Pani możliwość porównania sposobu organizacji pracy w Polsce i USA. Porównując funkcjonowanie w tych dwóch krajach jakie rozwiązania możnaby wdrożyć w Polsce a jakie przenieść z Polski do USA?

W mojej ocenie praca adwokata w Stanach Zjednoczonych jest bardziej komfortowa, aniżeli w Polsce. Klienci odnoszą się do prawników z szacunkiem, a jednocześnie dystans pomiędzy adwokatami, klientami i asystentami prawnymi (paralegals) jest dużo mniejszy. Z punktu widzenia prawników, system uzyskiwania wynagrodzenia za zlecone reprezentacje jest znacznie łatwiejszy: nie rozpoczynamy pracy bez zadatku i w niemal wszystkich kancelariach, oprócz kancelarii odszkodowawczych, nakład pracy wyceniany jest godzinowo. W każdej kancelarii paralegals stanowią ogromną pomoc i niezwykłe wsparcie dla adwokatów – i taki rodzaj uprawnień w mojej ocenie warto byłoby przenieść na polski grunt. Niemal wszystkie dokumenty wysyłamy do stron przeciwnych, sądów i urzędów w fomie elektronicznej, co jest ogromnym ułatwieniem w codziennej praktyce. Jednocześnie, głównie z uwagi na czas i koszty, niemal 95% sporów kończy się ugodą przed rozprawą. Co oczywiste, rodzaje spraw są takie same, jak w Polsce, ale mentalność społeczeństwa jest pewnie odrobinę inna i stąd podejście do mediacji jest odmienne.

Wydaje mi się, że jakaś, być może krótsza, forma aplikacji byłaby wartościową zmianą w amerykańskim systemie. Choć, jak wspomniałam, adwokatem można zostać zaraz po ukończeniu studiów, to ciężko jest odpowiedzialnie i prawidłowo wykonywać obowiązki zawodowe bez żadnego doświadczenia (albo z doświadczeniem zdobytym wyłącznie w czasie letnich praktyk).


Prowadzenie praktyki w dwóch systemach prawnych jest dość rzadkie. Jak dobierają Panią koleżanki i koledzy w USA?

Bardzo, bardzo miło. Amerykanie są niesamowicie przyjaźni i z powodu mojego akcentu, który zostanie pewnie ze mną już na zawsze, w zasadzie niemal codziennie zdarza się, że jestem pytana o to, skąd pochodzę i jak mi się podoba w Teksasie. Inni adwokaci odnoszą się do mnie zawsze życzliwie, a nawet powiedziałabym, że z podziwem – i zawsze pytają o różnice pomiędzy polskim a amerykańskim system prawnym.


Jaką sugestię lub miałaby Pani dla adeptów prawa, którzy chcieliby pójść w Pani ślady.

Ukończenie studiów prawniczych w Polsce daje ogromne możliwości i wbrew pozorom, otwiera wiele drzwi. Polscy prawnicy mogą z powodzeniem praktykować w innych krajach – nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i niemal na całym świecie. Podejście do egzaminu adwokackiego w innym kraju z pewnością wymaga wielu wyrzeczeń i godzin spędzonych nad książkami, ale jest warte każdej minuty. Jeżeli ktoś chciałby pójść w moje ślady, zawsze powiem „go for it”!



Dziękuję za rozmowę.

526 views0 comments

Comments


bottom of page